Fundacja Mistrzom Sportu
18.Dywizja Zmechanizowana im. gen. broni Tadeusza
Creative Green

GŁÓWNI PARTNERZY
Quanta cars
Fight Time
Gorący potok
Masters
DuoLife

PARTNERZY

"Kluby Polskiego Związku Kickboxingu": SKF Boksing Zielona Góra, trener główny Bogumił Połoński

24.10.2019
"Kluby Polskiego Związku Kickboxingu": SKF Boksing Zielona Góra, trener główny Bogumił Połoński
"Kluby Polskiego Związku Kickboxingu": SKF Boksing Zielona Góra, trener główny Bogumił Połoński

Redakcja: Jak wygląda bieżące funkcjonowanie SKF Boksing Zielona Góra, którego obecnie czołowymi zawodnikami są Emilia Czerwińska i Przemysław Kacieja?

Bogumił Połoński: Uważam, że jesteśmy prężnie działającym, solidnym klubem, w którym każdy znajdzie coś dla siebie jeśli chodzi o kickboxing. Nie zamykamy się na jedną czy dwie formuły, ring czy planszę. Mamy ciekawą propozycję dla każdego preferującego walkę w stójce. W zależności od miesiąca, na treningi przychodzi ok. 100-200 osób w różnym wieku, od najmłodszych ćwiczących w grupie dziecięcej po seniorów i jeszcze starszych. Razem ze mną treningi prowadzą Przemysław Kacieja, Emilia Czerwińska, kolega jeszcze z czasów wspólnych występów w Gwardii Zielona Góra Mateusz Baliński, a także znane i utytułowane pięściarki Adrianna Marczewska i Kinga Szlachcic. Generalnie wygląda to tak, że Emilia prowadzi zajęcia z kobietami, zaś Ada i Kinga – z dziećmi, ale zdarza się, że nasze trenerki zastępują mnie na treningach dla kickboxerów. Po latach pracy udało się stworzyć ciekawy sztab szkoleniowy.

Jaki jest dorobek medalowy zielonogórskich kickboxerów SKF Boksing?

W ciągu 14 lat od założenia i przynależności do PZKB, łącznie we wszystkich zawodach do dziś zdobyliśmy około 700 (!) medali, w tym ok. 100 w zawodach międzynarodowych. Praktycznie od samego początku zawodnicy rywalizowali także na ringach zawodowych.
Daje to jednoznaczną informację o dyscyplinie. Prężne kluby stawiające na dzieci, młodzież, seniorów, zawodowców a także rozwijające prozdrowotne i rekreacyjne aspekty uprawiania sportów uderzanych, dają doskonałe podwaliny funkcjonowania Polskich Związków Sportowych takich jak PZKB. SKF Boksing od początku realizuje idee ukryte w motto "Dzięki ludziom dla ludzi". W sporcie polega to na tym, że każdy może otrzymać wsparcie, wiedzę i motywację do działania na swoją rzecz od naszego Stowarzyszenia pomagając tym samym wybitnym jednostkom osiągać jak najwyższą klasę sportową i i wyniki w rywalizacji.

W połowie poprzedniej dekady stworzył pan własny klub, zamieniając niszczejącą halę treningową przy ul. Dworcowej w okazały ośrodek kickboxingu i boksu.

Bardzo długo zajmowałem się sportem jako zawodnik, potem łączyłem własne treningi z pracą trenerską. W pewnym momencie uznałem, że jestem już bardziej szkoleniowcem i dążyłem do zorganizowania klubu, w którym miałbym szansę wychować mistrzów kickboxingu. Chociaż zawsze zastrzegam, że nie wszyscy bardzo mocni kickboxerzy zostają Mistrzami Świata i Europy, a decydują o tym różne czynniki.

Przez niemal 10 lat był pan w kadrze narodowej, ale w 2008 roku w wieku 30 lat postanowił rozstać się z kickboxingiem jako zawodnik. Wrócił pan po 6-letniej przerwie.

Moje parametry fizyczne nie były najgorsze, poza tym to był już taki ostatni moment, żeby jeszcze spróbować swych sił między linami. Trudno było mi połączyć własne treningi z codzienną pracą szkoleniową, ale nie narzekałem i podjąłem się wyzwania. Może mógłbym powalczyć na jeszcze wyższym poziomie, jednak nie mogłem sobie pozwolić na rezygnację z trenowania innych osób. Co ważne, jako zawodnik zbudowałem dodatkowe doświadczenie trenerskie, sam na sobie sprawdziłem jak zachowuje się organizm wytrenowanego kickboxera w wieku 36 czy 37 lat. Nabyłem wiedzy, której nikt by mi nie przekazał. A co do wyników, w Pucharze Świata full contact we włoskim Lignano Sabbiadoro zająłem 2 miejsce. W tym samym 2014 roku zostałem Mistrzem Polski i pojechałem na Mistrzostwa Europy, ale medalu nie zdobyłem. W następnym sezonie wywalczyłem srebro podczas MP w Luboniu, przegrywając z Mateuszem Kubiszynem. Na powrót do kadry namawiał mnie trener Radosław Laskowski i zgodziłem się wystąpić we wspomnianych ME 2014. Po zwycięstwie z rywalem z Turcji, przegrałem z przeciwnikiem z Ukrainy, któremu uległem również w finale wcześniejszego PŚ.

To były ostatnie starty, ale wróćmy do początków. Do sekcji kickboxingu trafił pan w połowie lat 90. jako 17-latek. Kilka lat później był pan w finale Mistrzostw Europy.

W tamtym czasie dojeżdżałem do szkoły w Zielonej Górze z osiedla Zatoń, które nie było jeszcze częścią miasta. Byłem sprawnym i silnym chłopakiem, od dziecka pracowałem fizycznie, jednak zbytnio nie interesowałem się sportem i raczej nie uczestniczyłem w jakichkolwiek zawodach sportowych.

Największe sukcesy odnosił pan w light contact – raz Wicemistrzostwo Świata i 2-krotnie Wicemistrzostwo Europy na przełomie wieków.

W 2000 roku zdobyłem srebrny medal Mistrzostw Europy w wadze -84kg we włoskim Jesolo. Rok później pojechałem na Mistrzostwa Świata do słoweńskiego Mariboru, ale już w kategorii -79kg. Jak się później okazało, po zbiciu kilku kilogramów nadal byłem mocnym zawodnikiem i tak naprawdę kategoria wagowa nie stanowiła dla mnie problemu. Sięgnąłem po srebro Mistrzostw Świata. Rok później wróciłem na ME do Włoch w wadze -84kg i znów stanąłem na drugim stopniu podium. W tamtym czasie bardzo często walczyłem z jednym z Węgrów i z nim najczęściej przegrywałem.

Dlaczego na kolejnych Mistrzostwach Starego Kontynentu zmienił pan mate na ring? Zresztą z powodzeniem, bowiem w 2004 roku w czarnogórskiej Budvie po raz 3 z rzędu wywalczył pan srebro ME, tyle że w full contact I wadze -81kg.

W kadrze light contact byłem długo za sprawą charyzmatycznego trenera Tomasza Skrzypka. Był niesamowicie zaangażowany w to, co robił i potrafił przemówić i do mnie, i do innych reprezentantów. Poziom tej ekipy był bardzo wysoki, na równi trenowaliśmy z drużyną full contact Jakuba Cuszlaga. Atmosfera na zajęciach i sposób szkolenia zaproponowany przez trenera bardzo mi odpowiadały, a poza nim na początku swej reprezentacyjnej kariery trafiłem na jeszcze jednego świetnego wrocławskiego szkoleniowca Ludwika Denderysa. Wiele się od nich nauczyłem. Trenerzy potrafili stworzyć prawdziwy team, wszystkim pomagali, a nikomu nie przeszkadzali. To jest wielką sztuką. Mam nadzieję, że dziś i mnie tak odbierają podopieczni ze SKF Boksing. Dążenie do sukcesów to ważna sprawa, lecz nie zapominajmy o integracji w grupie.
Wyjaśniając kwestię zmiany formuły, zawsze lubiłem mocne uderzenie i szczerze mówiąc nie pasowałem do wersji light contact. Może nawet za długo zajmowałem się tą formułą? Mogłoby się okazać, że jeszcze lepsze wyniki miałbym w full contact. Ale nie ma co do tego wracać, dzielić włos na czworo, to nie ma sensu.

Mocno doskwiera brak złotego medalu z Mistrzostw Świata albo Mistrzostw Europy?

Na pewno chciałbym mieć to złoto w kolekcji, ale czy to cokolwiek by teraz zmieniło? Kiedyś w ten sposób do tego podchodziłem, myślałem o tym złotym krążku. Wiem, że wiele osób z mojego najbliższego otoczenia liczyło na krążek z najcenniejszego kruszcu. Największą wartością była możliwość uczestnictwa procesie treningowej, w całej drodze, która zaprowadziła do mnie do finałów MŚ i ME. Rywalizacja sportowa polega na tym, że staje naprzeciwko siebie dwóch zawodników, a tylko jeden zostanie ogłoszony zwycięzcą.

Na początku rozmowy wspomniał pan o różnorodności oferty SKF Boksing. Nie zamierza pan wybrać specjalizacji dla klubu?

Może i ktoś by chciał, aby polskie kluby były ściśle określony, aby dana formuła okazała się bardzo silna itd. Słucham moich podopiecznych, którzy mają różne preferencje, ale i predyspozycje. Ale też nie zawsze ingeruję w to, co chce trenować młody człowiek. Moim zadaniem jest pomaganie w rozwoju sportowym, w poprawianiu silnych cech, ale i tych słabszych. Jeśli ktoś chce spróbować zajęć muay thai to nie ma problem, inny wybiera K-1 – też dobrze. Wraz z całym sztabem trenerskim jesteśmy w stanie przygotować zawodników w każdej formule.

Przemysław Kacieja, który zwycięża w Mistrzostwach Polski niemal w każdej formule, i specjalizująca się w full contact i K-1 Emilia Czerwińska to dziś wiodące postacie w klubie?

Tak, z pewnością mają w dorobku mnóstwo osiągnięć, ale nie zapominajmy też o pozostałych członkach klubu. Kinga Szlachcic świetnie spisywała się w MŚ i ME juniorów, w ogóle sporo było osób prezentujących bardzo wysoki poziom, ale nie sposób wszystkie nazwiska wymienić. Nie chciałbym także kogoś pominąć. Niektórzy wygrywali w kadetach czy juniorach, ale później nie mogli realizować się na seniorskich arenach krajowych i międzynarodowych z racji spraw typowo życiowych, jak zmiana szkoły, miejsca zamieszkania itp.

Z młodzieży wyróżnia się Przemysław Kalisz, ubiegłoroczny Wicemistrz Świata Juniorów?
To bardzo zdolny chłopak, brany pod uwagę przez trenerów z formuł na macie, czyli light contact i kick light – Leszka Jobsa i Patryka Zaborowskiego. Pracujemy aby wdrożyć go w seniorski kickboxing. Takich utalentowanych osób jest więcej, ale jak już podkreślałem rezultaty sportowe nigdy nie będą odzwierciedleniem skali talentu. Wiele zależy np. od szczęścia, od sytuacji w danej kategorii wagowej w określonym momencie itd. Podczas niedawnych ME na Węgrzech mieliśmy 3 kadetów, nie udało im się zdobyć medali, ale jestem z nich zadowolony. Młode pokolenie chce pracować, chce się uczyć i to jest pozytywne.

Wszyscy jednym chórem podkreślają, że kickboxing wiele zyskałby gdy został przyjęty w poczet dyscyplin olimpijskich.

Z pewnością dużo by to zmieniło na plus. Struktury w PZKB i WAKO są przygotowane aby kickboxing stał się sportem olimpijskim, należy czekać na ruch ze strony MKOl. Wiadomo, że więcej krajów by się pojawiło w naszej dyscyplinie, walka o medale byłaby jeszcze trudniejsza, ale mamy tak mocnych zawodników w poszczególnych formułach, ze Polacy nadal należeliby do europejskiej i światowej czołówki.
WSPÓŁPRACA:
WAKO
WAKO EUROPE
Ministerstwo Sportu
Antydoping
Prawo Sportowe
Fundacja Mistrzom Sportu
SportAccord
IWGA
Fisu
Polski Komitet Olimpijski
18.Dywizja Zmechanizowana im. gen. broni Tadeusza Buka
Copyright 2014 - 2020 Polski Związek Kickboxingu
Created by: KREATORMARKI.PL