Gala DSF Kickboxing Challenge
Fundacja Mistrzom Sportu
Creative Green

GŁÓWNI PARTNERZY
Quanta cars
Fight Time
Gorący potok
Masters
DuoLife

PARTNERZY

"Nadzieje Polskiego Związku Kickboxingu" - Martyna Wieteska, 5-krotna Mistrzyni Polski

22.05.2019
"Nadzieje Polskiego Związku Kickboxingu" - Martyna Wieteska, 5-krotna Mistrzyni Polski
"Nadzieje Polskiego Związku Kickboxingu" - Martyna Wieteska, 5-krotna Mistrzyni Polski

Redakcja: Setki polskich zawodników i zawodniczek zapisało piękne karty w historii europejskiego i światowego kickboxingu. Bardzo dobre szkolenie w klubach i reprezentacji sprawią, że kolejni Biało-Czerwoni począwszy od najmłodszych odnoszą sukcesy w międzynarodowej rywalizacji. Jedną z "Nadziei PZKB" jest 13-letnia Martyna Wieteska (KS X Fight Piaseczno), która w miniony weekend zdobyła trzy medale w każdym kolorze w Pucharze Świata w Budapeszcie.

Martyna Wieteska: Po raz trzeci uczestniczyłam w budapeszteńskim Pucharze Świata. W debiucie w 2017 roku zajęłam 3 miejsca w formułach pointfighting i light contact kadetek młodszych w wadze do 32 kg. Rok później wywalczyłam drugą pozycję w light contact w kategorii do 37 kg, a tym razem zwyciężyłam w pointfightingu do 42 kg kadetów młodszych oraz zdobyłam srebro i brąz w light, odpowiednio w kadetkach młodszych i starszych w tej samej wadze. W ciągu dwóch dni stoczyłam aż 11 walk, wygrywając 8 z nich co jest bardzo dobrym wynikiem. Wcześniej zdobywałam międzynarodowe doświadczenie startując w Mistrzostwach Europy w Macedonii w 2017 roku i Mistrzostwach Świata we Włoszech w 2018 roku. Niestety odpadłam przegrywając z późniejszymi finalistkami.

W wersji pointfighting, w której triumfowałaś w stolicy Węgier, wygrałaś 4 walki. W jakich aspektach górowałaś nad przeciwniczkami i na czym polega trudność rywalizacji z zagranicznymi rywalkami

W mojej kategorii walczyło aż 18 zawodniczek. Jestem bardzo zadowolona z wyników osiągniętych w tych zawodach, ponieważ - o czym mało kto wie - miesiąc temu uległam kontuzji jeżdżąc konno. Z kolana ściągnięto mi wtedy pół litra krwi. Uraz odnowił się w trzeciej walce węgierskiego turnieju. W następnych ośmiu pojedynkach walczyłam nie tylko z przeciwniczkami, ale też z bólem. Półfinałowa walka z dobrze mi znaną Węgierką była wyrównana. Wygrałam z nią już wcześniej, pasuje mi jej styl. To bardzo solidna zawodniczka z Debreczyna, która miesiąc temu zwyciężyła w Pucharze Świata w Innsbrucku. Pierwszy pojedynek w zawodach z Chorwatką też nie był łatwy, bo ona również zdobyła PŚ w Austrii. Mimo że punkty na to nie wskazują, najtrudniejszy był finał z inną kickboxerką gospodarzy z najlepszego na świecie klubu pointfightingu - Kiraly. Bardzo silna, mocno kopała i trochę to poczułam, do tego dobrze stała na nogach i była świetnie zorganizowana w obronie. Jednak na moje szczęście popełniłam mniej błędów niż Węgierka.

Czy było zagrożenie, że w ogóle nie wystąpisz w PŚ w Budapeszcie?

Na 3 tygodnie przed turniejem usłyszałam od lekarzy, że nigdzie nie pojadę. Dopiero dzięki bardzo intensywnej rehabilitacji jakoś stanęłam na „nogi”. Dlatego przygotowania były raczej mało intensywne, starałam się przygotować tylko na tyle, na ile pozwoli mi kontuzja kolana. W Budapeszcie nie było mowy o jakiejś mojej zdecydowanej przewadze nad rywalkami. Poziom był bardzo wyrównany. Na zawodach tej rangi można wygrać i przegrać z każdym. Ciężko jednoznacznie powiedzieć, co zdecydowało o moich wygranych. Mogły to być drobne szczegóły, np. chłodna głowa i odporność na stres. Pomocne okazało się doświadczenie, które zdobyłam w wielu międzynarodowych turniejach. Atmosfera takich wielkich zawodów już mnie nie paraliżuje, pamiętam jak stres mnie "zjadał" na pierwszych turniejach. Kiedyś Dorota Godzina powiedziała o mnie „nasz poker face” i chyba tak jest. Podczas walki moja twarz nie zdradza żadnych emocji, tak też jest w środku, puls podskakuje mi bardziej podczas rozgrzewki.

Jakie na tobie wrażenie wywarł wielki turniej jakim jest budapeszteński PŚ?

Wyjazd na te zawody zawsze jest miłym przeżyciem. Sympatyczni ludzie i piękne miasto, które w tym roku widziałam niestety tylko z samochodu. O randze zawodów możemy się przekonać wchodząc na bardzo dużą halę z wieloma matami i ringami. Mnóstwo sportowców, trenerów i innych członków międzynarodowych ekip - to robi wrażenie. Organizacja tak wielkich zawodów zawsze jest trudna, jednak przebiegają one całkiem sprawnie. Czasem nawet walki na planszach odbywają się wcześniej niż zakłada harmonogram. Dlatego trzeba być czujnym, chociaż w naszej biało-czerwonej drużynie wszyscy są bardzo pomocni. Bardzo dużo jest kompletów medali do rozdania, a wywoływanie do dekoracji przerywane jest przez sędziów ringowych i planszowych zapowiadających kolejne walki. Ceremonie odbywają się bardzo szybko i... łatwo jest przegapić swoją, szczególnie, że cały czas trwają pojedynki, a my kibicujemy rodakom. Muszę przyznać, że największe wrażenie zrobiła na mnie nie krótka dekoracja na Węgrzech, lecz na Mistrzostwach Polski w Węgrowie. Ceremonia medalowa przy muzyce „We are the Champions” to było coś naprawdę wyjątkowego. W tym roku na Węgrzech miłe było kiedy po walkach podchodzili do nas inni trenerzy i zawodnicy, chwalili i gratulowali. Na planszy się bijemy, ale zaraz później jesteśmy przyjaciółmi. Nie mogę nie wspomnieć o sędziowaniu, które na moich walkach było na najwyższym światowym poziomie.

Jak przebiegała rywalizacja light contact? Walczyłaś z przeciwniczkami z pointfightingu, czy to były całkiem nieznane rywalki?

W swojej kategorii wiekowej w finale walczyłam z Chorwatką, z którą przedtem wygrałam w pierwszej walce w drugiej formule. Popełniłam błąd oddając jej inicjatywę w drugiej rundzie. Mogło to być kwestią zmęczenia po ośmiu walkach, zabrakło mi sił, a i kolano też już nie dawało rady. Ważne, że wiem jak z nią walczyć i postaram się zrewanżować.
W młodszych rocznikach można sobie pozwolić na jednoczesne trenowanie obu formuł, dlatego wiele zawodniczek występuje w PF i LC. Nową rywalką i bardzo wymagającą okazała się Johanka Petrikova, które wygrała wszystkie 3 kategorie. Start w kadetkach starszych potraktowałam treningowo, chciałam poznać przeciwniczki i zobaczyć co mnie czeka w przyszłym sezonie. Przechodzenie do starszych roczników jest trudne, czasem to jak zderzenie ze "ścianą". Mimo porażki z Petrikovą jestem zadowolona ze swojej postawy, nawet jej trener był zdziwony, że jestem kadetem młodszym. A po drodze pokonałam jeszcze Węgierkę w LC, a to jest cenne, bo w tej reprezentacji nie ma słabych kickboxerów. Turniej pokazał też jakie mam braki i ile jeszcze nauki przede mną. Wyjechaliśmy z medalami, ale też z trenerami mamy fajny materiał szkoleniowy przygotowując się do najbliższych ME na Węgrzech.

Jakie są twoje najważniejsze osiągnięcia w kickboxingu?

Zaczynałam od zawodów lokalnych niższej rangi, a potem poprzeczka szła coraz wyżej. Nad moim łóżkiem wisi teraz około 50 kolorowych medali, które się do mnie codziennie "uśmiechają". Każdy jest bardzo ważny, wywalczony, a nie przyznany. Zbudowały we mnie pewność, jestem coś warta jako kickboxerka. Każde trofeum wiązało się z wieloma wyrzeczeniami, godzinami w podróży, nadrabianiem zaległości w szkole i ograniczeniem kontaktów z rówieśnikami. Nie mogę powiedzieć, że one są medalami drugiej kategorii. Dzięki nim jestem w kadrze Polski. Jeśli chodzi o najbardziej prestiżowe trofea, mam na koncie 5 złotych medali i jeden srebrny w Mistrzostwach Polski i to jest dla mnie bardzo cenne. Cieszą także wygrane w takich turniejach jak zbliżający się ogólnopolski "Piaseczno Open VII". Starty w "domu” są bardzo przyjemne. To takie nasze lokalne święto sportu. Spotykamy się z przyjaciółmi z całego kraju i kibicujemy sobie wzajemnie. Wielkim zaszczytem jest oczywiście dla mnie reprezentowanie barw Polski na ME i MŚ.

Kiedy zaczęłaś trenować kickboxing i dlaczego wybrałaś ten sport?

Moja przygoda z kickboxingiem zaczęła się dosyć przypadkowo w połowie 2015 roku. Tata szukał ogólnorozwojowych zajęć sportowych i trafił na sekcję kickboxingu X Fight w mojej szkole. Najpierw na zajęcia zaczął chodzić mój brat, dołączyłam później, ponieważ miałam wtedy złamaną rękę. Pierwsze kroki stawiałam pod okiem trenera Roberta Matyi. Dostrzegł we mnie potencjał i po 2 miesiącach zasugerował, abym dołączyła do sekcji zawodniczej do trenerów Marcina Pałuby i Mariusza Niziołka. Od tamtej pory regularnie zaczęłam jeździć na zawody. Z mojej szkoły w okolicach Piaseczna jestem jedyną dziewczyną, która uprawia tę dyscyplinę. Z natury jestem skromna, nie chwalę się sukcesami, dlatego na zawody szkolne zaczęłam jeździć dopiero w 2018 roku. Były to biegi przełajowe, unihokej i czwórbój. Mamy w szkole wiele zdolnych dziewczyn i dlatego regularnie stajemy na podium zawodów międzyszkolnych.

Pytanie do pana Marcina Wieteski - dlaczego wybraliście dla córki kickboxing i w jaki sposób, jako rodzice, planujecie jej karierę sportową?

Najważniejsze, że Martyna sama chce trenować, nie zmuszamy jej. Jest bardzo aktywna, jeździ konno, podoba jej się gimnastyka, ale czasu brakuje... Wszystkie wyjazdy są kosztem szkoły, czasem trzeba wyjechać w czwartek czy piątek, a wraca się w poniedziałek, ale córka nadrabia zaległości. Wcześniej dzieci pływały, ale traktowaliśmy ten sport jako ogólnorozwojówkę. Pływanie to monotonny sport i nie każdy w nim się odnajduje, a w kickboxingu mówiąc wprost można się "wyszaleć". Mam nadzieję, że kontuzje będą omijać córkę, pocieszające jest to, że w starszych kategoriach są rzadkością. Jeśli chodzi o syna ma 15 lat, przez dłuższy czas miał problemy zdrowotne, ale już jest wszystko dobrze i wróci do kickboxingu, tyle że do zajęć rekreacyjnych. Zobaczymy jak potoczą się losy Martyny, stawiamy na dotychczasowe formuły, a wykluczamy twarde. Czas pokaże, co będzie dalej, po rozpoczęciu nauki w liceum i w kolejnych latach. Na razie jesteśmy dumni i szczęśliwi patrząc na jej zaangażowanie i osiągnięcia. Byliśmy wspólnie w Budapeszcie i przy okazji obejrzeliśmy piękną węgierską stolicę. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, w sierpniu znów udamy się na Węgry - na ME do Gyoer.
WSPÓŁPRACA:
WAKO
WAKO EUROPE
Ministerstwo Sportu i Turystyki
Antydoping
Prawo Sportowe
Fundacja Mistrzom Sportu
SportAccord
IWGA
Fisu
Polski Komitet Olimpijski
Copyright 2014 - 2019 Polski Związek Kickboxingu
Created by: KREATORMARKI.PL