Fundacja Mistrzom Sportu
18.Dywizja Zmechanizowana im. gen. broni Tadeusza
Creative Green

GŁÓWNI PARTNERZY
Quanta cars
Fight Time
Gorący potok
Masters
DuoLife

PARTNERZY

Trenerzy Polskiego Związku Kickboxingu - Jerzy Pilarz, UKS Diament Pstrągowa

18.12.2019
Trenerzy Polskiego Związku Kickboxingu - Jerzy Pilarz, UKS Diament Pstrągowa
Trenerzy Polskiego Związku Kickboxingu - Jerzy Pilarz, UKS Diament Pstrągowa


Redakcja: Przedstawiamy dziś trenera Jerzego Pilarza, twórcę sukcesów klubu Diament z niewielkiej, 2-tysięczną miejscowości Pstrągowa w gminie Czudec i powiecie strzyżowski na Podkarpaciu. Szkoleniowiec doprowadził do tytułów Mistrzyń Świata i Europy Iwonę Nierodę-Zdziebko i Karolinę Dziedzic-Gruszowską.

Jerzy Pilarz: Moi rodzice przeprowadzali się kilka razy, a na stałe osiedliliśmy się w Pstrągowej kiedy miałem 7 lat, tj. w 1970 roku. Na co dzień pracuję jako nauczyciel wychowania fizycznego w szkole w tej miejscowości, a w godzinach popołudniowo-wieczornych prowadzę zajęcia w UKS Diament dla dzieci, młodzieży i starszych osób z Pstrągowej, Nowej Wsi i okolic. Przez lata zanotowaliśmy mnóstwo sukcesów krajowych i międzynarodowych. Trenujący przyjeżdżają nawet z Rzeszowa. Raz w tygodniu dodatkowo udaję się na treningi do Jasła, gdzie też mam grupę zdolnych zawodników.

Uczniowski Klub Sportowy Diament oficjalnie istnieje już prawie 18 lat, wchodzi w „dorosłość”, ale jego historia jest nieco dłuższa.
Chciałem, aby najmłodsi w Pstrągowej mieli możliwość aktywnego spędzania czasu. Na przełomie wieków nie było u nas żadnych klubów, później powstał piłkarski o takiej samej nazwie. A jeszcze wcześniej takim jedynym oknem na świat był telewizor z dwoma programami TVP. Dlatego młodzież garnęła się do kickboxingu, chłonęła wiedzę jak gąbka wodę. Teraz jest znacznie trudniej zainteresować ludzi czymkolwiek. Ale staram się robić wszystko, by nasz sport dalej był chętnie uprawiany w tej części województwa podkarpackiego.

Studiował pan na Akademii Wychowania Fizycznego w Białej Podlaskiej i z wiedzą tam nabytą wrócił do Pstrągowej.
Sportami walki pasjonowałem się już w latach 70. Bardzo popularny był boks, a Stal Rzeszów należała do najlepszych pierwszoligowych klubów. Bardzo chciałem trenować pięściarstwo, dlatego zapisałem się do tego klubu. Miało to miejsce w 1978 roku. Okazało się jednak, że potrzebne są badania lekarskie, bo inaczej nie dostanę się na zajęcia. Tymczasem po sąsiedzku ćwiczyła grupa z karate shotokan. Spodobał mi się ten sport, dodatkowo żadnych badań nie wymagali, więc zacząłem trenować i mocno się wciągnąłem. Boks musiałem odpuścić, a karate shotokan i kyokushinkai zajmowałem się ok. 10 lat lata, także w Nowej Sarzynie i Białej Podlaskiej. Inna sprawa, że w każdej wolnej chwili podglądałem jak trenują pięściarze. Po ukończeniu szkoły wyższej w Białej Podlaskiej wróciłem na Podkarpacie i poznałem ówczesnego trenera Polonii Rzeszów Wiesława Kanię. Najpierw trenowałem w Polonii, ale wskutek przewlekłych kontuzji o roli zawodnika na jakiś czas musiałem zapomnieć. Wtedy ukończyłem kurs na Fortach Bema w Warszawie, który prowadził Krzysztof Wieczorek. Wśród zdobywających umiejętności trenerskie byli m.in. Andrzej First, Jacek Szarek, Tomasz Mamulski, Rafał Chwałek i wielu innych. Na Fortach Bema w tamtym czasie trenował też Przemek Saleta, a jego obecność była dodatkowym impulsem mobilizującym do nauki.

Udało się panu zrealizować marzenia o kickboxerskich startach w zawodach.
Mając dokument pracowałem w Polonii, ale chciałem jeszcze spróbować swoich sił jako kickboxer, po zaleczeniu kontuzji, i walczyłem w formułach light contact i full contact. Zakwalifikowałem się z eliminacjach strefowych do Mistrzostw Polski w lekkim kontakcie, ale medal przeszedł mi koło nosa. Pamiętam, że przegrałem w ćwierćfinale dużo młodszym od siebie Sieczkowskim z Zielonej Góry. Walczyłem mając 35-37 lat, a więc już bardzo późno. Miałem rodzinę, pracę, dodatkowe zajęcia, więc ciężko było jeszcze samemu przygotowywać się do zawodów. Ale jeszcze zawalczyłem z Tomkiem Pietraszewski, wtedy dopiero wchodzącym do czołówki. Z kickboxingiem nie zerwałem oczywiście, ale pozostałem już tylko w roli szkoleniowca. A wracając do rzeszowskiej Polonii, w jej składzie nie brakowało niezłej klasy zawodników, m.in. wspomnę Wojtka Fereta, Adama Sitarskiego, Andrzeja Niedziałka, Krzysztofa Przepiórę i innych.

Wspomniał pan, że kickboxing na dobre zagościł w Pstrągowej po wybudowaniu szkolnej sali gimnastycznej.
To było 20 lat temu. Wcześniej ćwiczyliśmy na wf-ach i treningach na korytarzach lub na powietrzu. Długo pracowałem społecznie, nie było żadnych funduszy, co więcej trzeba było dokładać i to nie mało. Wreszcie w 2002 roku zarejestrowałem klub. W kolejnym sezonie pojechaliśmy na Mistrzostwa Polski do Legnicy, a trójka naszych zawodników zdobyła po dwa medale w juniorach młodszych w obydwu formułach planszowych – semi i light contact. Złota nie udało się wywalczyć, ale były 4 srebra i 2 brązy. Ten pierwszy sukces był kolejnym impulsem. Dopóki moi podopieczni nie wystąpili w zawodach rangi MP, nie przypuszczałem, że mogą stanąć na podium w takim turnieju. Okazało się, że w małej wiosce, z dala od dużych miast, też można zrobić coś dobrego w sporcie i wyszkolić zawodników do poziomu międzynarodowego. Mam z tego powodu satysfakcję.

Wielokrotne Mistrzynie Świata i Europy, medalistki tych imprez Iwona Nieroda-Zdziebko i Karolina Dziedzic-Gruszowska pochodzą z Pstrągowej. Chyba w żadnej małej miejscowości w Polsce nie ma tej klasy kickboxerek.
Obie uczyłem w szkole w Pstrągowej, gdzie wyróżniały się sportową wszechstronnością i taką ogólną smykałką do różnych dyscyplin. O tym jeszcze opowiem, ale warto przywołać inne nazwiska, Kamila Siewierskiego z Pstrągowej czy Kamila Grodzkiego z Nowej Wsi. Z naszej miejscowości pochodzi również Dominik Pazdan, który jako junior wygrywał w Mistrzostwach Polski we wszystkich formułach. W seniorach zdobywał srebro, a jego największymi rywalami byli Krasoń i Kosowski. Pierwszą Mistrzynią Polski Juniorek z grona moich podopiecznych była Aneta Szlachta. To właśnie ona startowała w pamiętnych pierwszych dla nas MPJ w Legnicy, a razem z nią Grzegorz Nieroda i Daniel Głowacki. Grzesiek nie jest spokrewniony z Iwoną Nierodą, to po prostu zbieżność nazwisk. Nieroda jest bardzo popularne na naszym terenie.

Sukcesy najmłodszych działały na wyobraźnię ich rówieśników, którzy też pragnęli ćwiczyć, zdobywać medale, jeździć na zawody krajowe i zagraniczne?
Tak, jeśli ktoś wrócił z jakiegoś turnieju mistrzowskiego z medalem, zaraz o tym było głośno i pojawili się nowi chętni. Dzieciaki i młodzież zaufali mi, podobnie jak ich rodzice. Także dlatego, że zawsze chciałem przekazać wszystko najlepsze, co potrafiłem. W ostatnich 2 latach mam kryzys związany z wydarzeniami pozasportowymi. Najpierw miałem jeden wypadek, w konsekwencji operację barku i długą przerwę. We wrześniu natomiast uczestniczyliśmy z żoną, jako poszkodowani, w kolejnym zdarzeniu drogowym. Małżonka do tej pory ma rehabilitację, ja wróciłem do pracy, ale nie zdążyłem tak przygotować swoich zawodniczek do Mistrzostw Świata, jak to miało miejsce w spokojniejszych wcześniejszych sezonach. Inna sprawa, że długimi laty prowadziłem grupę młodzieżową, doprowadziłem tych kickboxerów do sukcesów, zaś zaniedbałem szkolenie od podstaw najmłodszych sportowców. Na szczęście wszystko znów powoli wraca do normy, mam grupę ponad 20 dzieci, jest oczywiście młodzież, a są też dorośli.

Wróćmy do Iwony Nierody i Karoliny Dziedzic. Kiedy pokazały, że mogą być światowej klasy kickboxerkami?
Mówiłem, że były bardzo wszechstronne, a ja wszystkim takim osobom proponowałem treningi w Diamencie. Iwona startowała w każdych zawodach szkolnych, biegała na różnych dystansach, rywalizowała w różnych grach zespołowych. Pomyślałem, że taki potencjał nie można zmarnować. Co prawda jeszcze na jakiś okres wróciła do biegania, ale potem przeniosła się na kickboxing i już została. Karolina grała w koszykówkę, tenisa stołowego i bardzo dobrze rzucała oszczepem. Wszechstronnie uzdolniony był również Mistrz Świata Juniorów Kuba Filipek. Podczas tegorocznych ME w Gyor na Węgrzech brąz zdobyła Wioleta Grodzka w kadetach starszych. Ona z kolei uczyła się w Nowej Wsi, a tę szkołę z powodzeniem reprezentowała m.in. w biegach długich.

Nic dziwnego, że nazwał pan klub Diament mając w swoim otoczeniu tak wiele diamencików.
Szukając odpowiedniej nazwy od razu odrzucałem takie jak Stal czy Iskra. Nie podobały mi się anglojęzyczne nazwy itd. Fajny okazał się „Diament”, czyli coś już wartościowego, ale jeszcze do dopracowania. To był strzał w 10-tkę.

Co dalej z najbardziej utytułowanymi zawodniczkami, które zmieniły stan cywilny, co widać po dwuczłonowych nazwiskach, a zapewne mają w planach macierzyństwo.
Taka jest kolei rzeczy, chociaż mam nadzieję, że jeszcze powalczą. Zdobyły wszystko w amatorskim kickboxingu, Iwona wygrywała duże walki także na zawodowych ringach. Osiągnięciem jest powołanie do kadry narodowej, później wyjazd na MŚ i ME, a następnie zdobycie medali, w tym z najcenniejszego kruszcu i wysłuchanie hymnu Polski. Rozmawiałem z Karoliną, która czuje niedosyt po niedawnych MŚ i chce jeszcze powalczyć o tytuł. A czy będzie złoto, czy nie, to już nic nie zmieni. Obydwie dziewczyny zapisały się w historii, ja jestem spełnionym trenerem. Co nie oznacza, że kończę z pracą. Człowiek musi mieć cały czas coś, do czego zmierza, więc zdobyłem jeden szczyt, drugi, ale przede mną trzeci, czwarty itd. W sporcie nie brakuje wyzwań.
Iwona i Karolina wiele razy ze sobą sparowały, ale też organizował pan dla nich treningi z chłopakami.

Chciałbym korzystając z okazji podziękować wszystkim zawodnikom, którzy przez lata uczestniczyli w przygotowaniach Iwony Nierody i Karoliny Dziedzic. Niektórzy byli znacznie ciężsi i nie mogli używać całej siły, ale potrafili wywiązać się ze swojej roli.

Pańskie plany i marzenia na 2020 rok?
Chciałbym móc znów normalnie i systematycznie pracować i aby zła passa życiowa się skończyła. Marzy mi się jeszcze więcej i jeszcze bardziej utalentowanego kickboxerskiego narybku w Diamencie.
WSPÓŁPRACA:
WAKO
WAKO EUROPE
Ministerstwo Sportu
Antydoping
Prawo Sportowe
Fundacja Mistrzom Sportu
SportAccord
IWGA
Fisu
Polski Komitet Olimpijski
18.Dywizja Zmechanizowana im. gen. broni Tadeusza Buka
Copyright 2014 - 2020 Polski Związek Kickboxingu
Created by: KREATORMARKI.PL