Fundacja Mistrzom Sportu
18.Dywizja Zmechanizowana im. gen. broni Tadeusza
Creative Green

GŁÓWNI PARTNERZY
Quanta cars
Fight Time
Gorący potok
Masters
DuoLife

PARTNERZY

"Nadzieja Polskiego Związku Kickboxingu" – Patrycja Jaworska, brązowa medalistka Mistrzostw Świata Seniorek

02.01.2020
"Nadzieja Polskiego Związku Kickboxingu" – Patrycja Jaworska, brązowa medalistka Mistrzostw Świata Seniorek
"Nadzieja Polskiego Związku Kickboxingu" – Patrycja Jaworska, brązowa medalistka Mistrzostw Świata Seniorek


Redakcja: Jak wyglądały przygotowania do debiutu w seniorskich Mistrzostwach Świata w tureckiej Antalyi? Zapewne rozmawiałaś z trenerem reprezentacji Bartoszem Baczyńskim, że dawno już nie było sukcesu w pointfightingu w zawodach tej rangi.

Patrycja Jaworska: Miałam ciężkie treningi pod okiem trenera Bartosza Baczyńskiego, przyjeżdżałam na zajęcia tak często, jak tylko pozwoliła mi na to praca zawodowa. Pracuję w sklepie odzieżowym i bardzo trudno jest pogodzić pracę z treningami, ponieważ nie mam stałych godzin pracy. Jak wspomniałam, staram się jeździć tak często, jak jest to możliwe, nawet prosto z pracy.
Oczywiście rozmawialiśmy o tym z trenerem i mówiłam, że bardzo bym chciała kiedyś powtórzyć sukces Emilii Szabłowskiej, która kilka lat temu zdobyła medal na Mistrzostwach Świata także w Antalyi w Turcji. Miało to miejsce w grudniu 2013 roku.

Czyli była dodatkowa presja związana z 6-letnim brakiem medalu MŚ w pointfightingu?
Zdecydowanie tak i to bardzo duża. Chciałam pokazać, że nasz klub X Fight Piaseczno nadal ma czołowych zawodników w pointfightingu i możemy powtórzyć sukces sprzed lat. Przed każdymi zawodami dostaję od Emilii Szabłowskiej wiele cennych wskazówek, zawsze mnie wspiera w takich wyjazdach.

Kiedy poznałaś losowanie, zabraliście się ze szkoleniowcem za analizę umiejętności Amerykanki Jevons Lee Loren i ewentualnej półfinałowej rywalki?
Tak jak najbardziej zawsze to robimy, lecz w przypadku Jevons Lee Loren było dość trudne, ponieważ nigdzie nie było o niej żadnych informacji. Ani o jej wynikach, ani też nie było nigdzie jej walk. Tak więc z trenerem nie wiedzieliśmy na dobrą sprawę, czego możemy się spodziewać po zawodniczce ze Stanów Zjednoczonych. W przeszłości nigdy nie miałam sytuacji, w której walczyłam z rywalką całkiem mi nieznaną. Zazwyczaj widziałam przynajmniej jeden pojedynek na YouTube, a chodziło przede wszystkim o poznaniu stylu walki danej przeciwniczki.

Wcześniej miałaś doświadczenie w rywalizacji z zawodniczkami spoza Europy? Loren czymś cię zaskoczyła?
Nie, nie miałam ani jednej walki z osobą spoza Starego Kontynentu. To była moja pierwsza taka potyczka. Wzrostem na pewno mnie zaskoczyła, była bardzo wysoka, bo ponad głowę wyższa, a jej kopnięcia z nóg mogłabym określić, że dość wymagające. Starałam się skupiać na tym, żeby nie tracić przez to punktów, gdyż w zasięgu miała przewagę.

Dużo było nerwów, stresu, niepewności przed walką ćwierćfinałową? Przed tobą przegrali wszyscy Polacy w tej formule?
Jak najbardziej stres był ogromny, tym bardziej, że wiedziałam, iż walczę o podium. Próbowałam opanować głowę, żeby nie panikować, ponieważ zawsze mam z tym problem. Niestety przede mną moi kadrowi koledzy poprzegrywali swoje walki. Zazwyczaj mam tak, że się wyciszam, staram się nie rozmawiać z bliskimi, aby się jeszcze bardziej nie stresować. Wiem, że będą mnie podnosić na duchu, a mnie ogarnia większa presja, ponieważ wiem, że chcę wygrać. Muzyki słucham cały czas, nawet kilka minut przed wejściem na matę. Z trenerem też za każdym razem rozmawiam, jeszcze przypomina jak mam się zachować, gdy coś nie będzie wychodzić lub wtedy gdy będzie wszystko tak jak trzeba i żeby utrzymać dobry wynik. Trener Bartek Baczyński jest najważniejszym człowiekiem na zawodach, bez niego bym sobie nie poradziła i to on zasługuje na wszystkie pochwały. Wszystkie sukcesy są jego zasługą.

Półfinał z Węgierką Anną Kondar okazał się dużo trudniejszym pojedynkiem? W jakich aspektach przeciwniczki górowała w tej walce?
To prawda, to był trudny pojedynek, ale nie spodziewałam się łatwej walki, ponieważ Anna jest bardzo doświadczoną i utytułowaną zawodniczką. Już wcześniej dużo o niej słyszałam. Na pewno miała lepsze wyczucie, dużo pracowała na nogach i punktowała raczej technikami ręcznymi. Jestem przekonana i mam nadzieję, że kiedyś będę walczyła na poziomie Anny Kondar. Wierzę, że to tylko kwestia czasu i pracy nad swoimi słabymi stronami. Walczyłam z nią o każdy punkt do końca.

Jak długo trenujesz pod okiem trenera Baczyńskiego? Czy wcześniej współpracowałaś w klubie z innymi szkoleniowcami? Jak w ogóle znalazłaś się w KS X Fight Piaseczno?
Ciężko mi powiedzieć dokładnie, ile czasu trenuję pod okiem trenera Baczyńskiego, ale myślę, że dobre 4-5 lat. Tak oczywiście, na treningi jeździłam również do Emilii Szabłowskiej. To dosyć długa historia, ponieważ mając 8 lat zaczęłam trenować w zupełnie innym klubie, a potem miałam kilka lat przerwy od sportu. Po tym czasie tata mojej znajomej zaproponował żebym pojechała z nimi na trening do Piaseczna, oczywiście chętnie się zgodziłam, byłam za tym stęskniona i tak właśnie znalazłam się w klubie X-Fight i w nim zostałam aż do dziś. Na treningi dojeżdżam z domu w małej miejscowości pod Piasecznem.

W przeszłości w klubie z Piaseczna wiele osób odnosiło ogromne sukcesy w semi contact, czyli dzisiejszym pointfightingu? W klubowych rozmowach wracacie czasem do tych wydarzeń sprzed lat?
Tak, w naszym klubie mamy najlepszych polskich pointfighterów, w KS Piaseczno zaczynał również pierwszy mistrz świata tej formuły, czyli Piotr Siegoczyński, obecny prezes Polskiego Związku Kickboxingu. Uwielbiam słuchać opowieści, jak to kiedyś wszystko wyglądało.

Startujesz też w innych formułach? Co jest takiego w pointfightingu, że zdecydowałaś się walczyć na macie w tej wersji?
Nie startuję na razie w żadnej innej formule, choć na treningach jak najbardziej ćwiczę elementy walki ciągłej. Pointfighting jest niepowtarzalną formułą, czystą wersją walki, w której liczy się każdy czysty punkt. Jest to formuła bardzo widowiskowa, wciągająca i rozwijająca. Skupiam się na pointfigtingu i chcę stawać na najwyższym stopniu podium w tej formule. Ale oczywiście nie wykluczam innych formuł, bardzo chciałabym spróbować swoich sił w kick-light. A na ringu pokazać się za parą lat - czemu nie!

W tym roku debiutowałaś w Mistrzostwach Polski Seniorek we Włoszakowicach?
W finale wygrałam z Dominiką Cuper-Przybylską, ale to nie była zbyt wymagający pojedynek. Walkę z tego co pamiętam zakończyłam przewagą techniczną.

Jakie jest twoje doświadczenie międzynarodowe w kadetkach i juniorkach i jaki wpływ na rozwój i karierę miał trener Rafał Karcz?
Starałam się jeździć jak najwięcej na zawody najwyższej rangi, jak np. Puchary Świata, czy nawet obozy zagraniczne do innych mocnych klubów jak Kiraly na Węgrzech. W kadetkach i juniorach myślę, że nie szło mi najgorzej, bo jakieś osiągnięcia mam w dorobku. Trener Rafał Karcz jest fantastycznym szkoleniowcem, zawsze dba o zawodników. Jeździłam na zgrupowania, które prowadził i oczywiście wiele cennych wskazówek od niego zebrałam.

W ostatnim roku startów w juniorach przegrałaś ćwierćfinał MŚ w Lido di Jesolo. Czego wtedy zabrakło do podium?
Myślę, że zabrakło trochę szczęścia, ponieważ na tamte zawody przygotowałam się bardzo solidnie. Ciężko pracowałam i wyszłam do walki pewna siebie. Niestety znana mi rywalka Jordan Doran wygrała ze mną nieznacznie. Nie czułam się przegrana, pojedynek był bardzo równy. Liczę, że będzie okazja w seniorkach pokazać, iż nie jest łatwo ze mną wygrać.

Z kolei w MEJ w 2017 roku zdobyłaś brązowy medal. Jak wspominasz turniej w Skopje?
Ten turniej wspominam chyba najgorzej ze wszystkich moich występów międzynarodowych. Swoją walkę o finał przegrałam z zawodniczką dużo niższa od siebie. Całą walkę wygrywałam, niestety pod koniec spanikowałam i głupio zaczęłam tracić punkty, co spowodowało przegraną. Nigdy nie byłam tak zawiedziona swoją postawą. Mimo że zdobyłam na tych zawodach brąz, nie miałam satysfakcji z tego krążka.

Pierwszym zagranicznym sukcesem było wywalczenie brązowego krążka w ME kadetów starszych w San Sebastian w 2015 roku? Pamiętasz półfinał z Irlandką Jordan Doran?
To były moje pierwsze mistrzostwa. Walki zbytnio nie pamiętam, ale zawodniczkę dobrze poznałam i miałyśmy okazję spotkać się jeszcze na macie. Staram się zawsze zapamiętywać swoje rywalki i ich styl walki, ponieważ na przyszłość ma to duże korzyści. Wiem jak dana przeciwniczka walczy i jak można do niej podejść. Niestety z Irlandką nie udało mi się jeszcze wygrać, ale myślę, że w przyszłości jeszcze będę miała szansę pokazać, na co mnie stać.

Kto jest Twoim wzorem, idolem w kickboxingu? Czy w wolnym czasie oglądasz w internecie walki, szukasz sportowych "inspiracji"?
Mam dużo idoli, każdy ma w sobie coś wyjątkowego, od każdego można wiele się nauczyć. Często oglądam walki, zazwyczaj z udziałem znanych kickboxerów. Elijah Everil jest jednym z moich idoli, jest to człowiek-zwycięzca. Zdobył tytuł Mistrza Świata chyba w każdej formule na macie. Ma osiągnięcia, o których można pomarzyć, ale wiem, że wkłada na co dzień dużo pracy. Oczywiście najbliższym idolem jest mój trener Bartek, mimo że nie stratuje już jako zawodnik, ale osiągnął bardzo dużo. To właśnie jego walki lubię oglądać, lubię jego styl i przede wszystkim to jak myśli podczas walki. Z kobiet oczywiście jest Luisa Gullotti i nasza Emilia Szabłowska.

Jaka na co dzień jest Patrycja Jaworska?
Jestem dziewczyną z małej miejscowości o wysokich ambicjach i wielkich marzeniach.

Cele sportowe na 2020 rok?
Najważniejszym zadaniem jest zdobycie tytułu Mistrzyni Europy. Chciałbym wystartować w jak największej liczbie zawodów zagranicznych. Rok 2020 będzie wymagającym rokiem, ale sądzę, że sumiennie przygotuję się do każdego turnieju.
WSPÓŁPRACA:
WAKO
WAKO EUROPE
Ministerstwo Sportu
Antydoping
Prawo Sportowe
Fundacja Mistrzom Sportu
SportAccord
IWGA
Fisu
Polski Komitet Olimpijski
18.Dywizja Zmechanizowana im. gen. broni Tadeusza Buka
Copyright 2014 - 2020 Polski Związek Kickboxingu
Created by: KREATORMARKI.PL