Fundacja Mistrzom Sportu
18.Dywizja Zmechanizowana im. gen. broni Tadeusza
Creative Green

GŁÓWNI PARTNERZY
Quanta cars
Fight Time
Gorący potok
Masters
DuoLife

PARTNERZY

"Nadzieja Polskiego Związku Kickboxingu" - Paweł Kendziorski, Mistrz Europy Juniorów Starszych w full contact

26.02.2020
"Nadzieja Polskiego Związku Kickboxingu" - Paweł Kendziorski, Mistrz Europy Juniorów Starszych w full contact
"Nadzieja Polskiego Związku Kickboxingu" - Paweł Kendziorski, Mistrz Europy Juniorów Starszych w full contact
Redakcja: W tym sezonie jeszcze będziesz walczył w kategorii juniorskiej, a czy waga pozostanie bez zmian - do 81 kg?

Paweł Kendziorski: Mam to szczęście, że 19 lat skończę 5 września, a Mistrzostwa Świata Juniorów rozgrywane będą w Belgradzie w ostatnim tygodniu sierpnia. To oznacza, że tuż przed zakończeniem wieku juniorskiego będę mógł jeszcze raz uczestniczyć w wielkich międzynarodowych zawodach. I mam nadzieję, że z juniorami pożegnam się w możliwie najlepszy sposób, czyli medalem najlepiej w kolorze złotym. Chciałbym zwyciężyć w stolicy Serbii, ale już nie w wadze -81kg, lecz zapewne -86kg, a może nawet -91kg. Zobaczymy jak będzie przebiegał proces zbijania kilogramów i jak będę czuł się w poszczególnych limitach w różnych wcześniejszych sprawdzianach krajowych.

Reprezentujesz barwy klubu Zamek Expom Kurzętnik, w którym głównym trenerem jest Leszek Jobs, selekcjoner seniorskiej reprezentacji w light contact. Jak zaczęła się współpraca z tym szkoleniowcem?
Mieszkam w Skarlinie w gminie Nowe Miasto Lubawskie, a zdecydowałem się dojeżdżać na treningi do Kurzętnika, bowiem słyszałem bardzo dobre opinie o klubie i trenerze, zresztą mój tata znał trenera Leszka Jobsa. W ogóle w naszym powiecie nie brakuje kickboxingu na wysokim poziomie i każdy chętny znajdzie coś dla siebie. Jeśli o mnie chodzi, wybrałem Zamek decydując się równocześnie na pokonywanie 13-kilometrowej trasy z domu do klubu na rowerze. Czy pogoda słoneczna, czy deszczowa wsiadałem na rower i jechałem łącznie 26 km. Zdarzały się powroty po zmroku, przez zalesione tereny, co z pewnością nie jest przyjemnością, ale chciałem ćwiczyć i byłem systematyczny i wytrwały. Co prawda po pierwszych Mistrzostwach Europy i przegranej walce z rywalem z Rosji postanowiłem sobie zrobić przerwę od sportu, ale później wróciłem. Rodzice mi pomagali, dostrzegli, że kickboxing jest moją wielką pasją i dowozili mnie samochodem na treningi. Pomógł także trener Leszek Jobs, który namawiał i przekonywał, aby wrócił do kickboxingu. Mnie brakowało motywacji w pewnym momencie, a on tak potrafił ze mną rozmawiać, że w końcu znów przyjechałem do Kurzętnika. I to była dobra decyzja. Śrubę dokręciła jeszcze moja dziewczyna i znów walczę, do tego z sukcesami.

Jakie dyscypliny sportu trenowałeś w szkole?
Do podstawówki uczęszczałem w Skarlinie, a do gimnazjum w Nowym Mieście Lubawskim. Miałem problemy zdrowotne związane ze zbyt dużą masą ciała, dlatego zacząłem ćwiczyć na siłowni. Na tyle ile mogliśmy, pewne rzeczy zrobiliśmy w domu z alufelg, opon itd., dlatego miałem możliwość trenowania na miejscu. A później łączyłem kickboxing z siłownią w Kurzętniku, gdzie są dobre warunki do rozwijania swych pasji. A wracając do pytania, w szkole graliśmy w siatkówkę i koszykówkę i w tej drugiej dyscyplinie wygraliśmy nawet zawody powiatowe w Nowym Mieście.

Dlaczego ostatecznie wybór padł na kickboxing?
Zdecydowałem się na sport indywidualny, chociaż na początku nie szło mi za dobrze, ale dzięki ciężkiej pracy własnej i trenera doszedłem do pewnych już osiągnięć w grupach młodzieżowych. W pierwszych walkach brakowało umiejętności, doświadczenia, dokładnej znajomości zasad rywalizacji i w ringu, i na macie. Ale warto dążyć do celu i starać się, a moim pierwszym sukcesem było zdobycie tytułu Mistrza Polski light contact. Do tej pory wywalczyłem już osiem złotych medali mistrzostw kraju w full contact, kick light i light contact - w kadetach, juniorach młodszych i starszych.

Z kim najczęściej rywalizowałeś na krajowych arenach?
Zdecydowanie najwięcej pojedynków stoczyłem z Aleksandrem Chymkowskim. Sporo było tych walk i być może Olek ma już dość, bowiem za każdym razem to ja zwyciężałem. Pozostali przeciwnicy się zmieniali, walczyliśmy znacznie rzadziej niż z Olkiem Chymkowskim.

Jakie miałeś marzenia sportowe na początku przygody z kickboxingiem? Pierwszym zawodom towarzyszyło dużo stresu i emocji?
Moim marzeniem było Mistrzostwo Europy, zawsze mierzyłem wysoko, a po wywalczeniu tego tytułu trzeba patrzeć jeszcze wyżej, a oczywiście mówię o tytule Mistrza Świata. A co stresu, pożerał mnie przed pierwszym startem, dalej mocno przeżywam każdy występ krajowy i zagraniczny, ale bardzo pomocny jest trener Leszek Jobs, który potrafi wszystko opanować. Dzięki niemu do walk wychodziłem tak nastawiony, aby dać z siebie wszystko.

Ilu kolegów z rocznika 2001 trenowało kickboxing, a ilu zostało do dziś u trenera Leszka Jobsa?
Sukcesy międzynarodowe odnosi Krystian Rzepka i ja, więc mam nadzieję, że trener ma powody do zadowolenia. Z pięcioosobowej grupy zostało nas dwóch i obaj liczymy się w najważniejszych turniejach. Razem z Krystianem staramy się wspierać, pomagać sobie i dopingować. I jeśli chodzi o treningi w klubie, i podczas zawodów. Nie ma mowy o żadnej rywalizacji między nami. Poza tym nie walczymy w tych samych kategoriach.

Jakim trenerem jest Leszek Jobs? Czym się różnią treningi u niego i selekcjonera kadry Biało-Czerwonych Włodzimierza Trzeciaka?
Leszka Jobsa znał już ładnych parę lat, więc łatwiej mi się o nim wypowiedzieć. Z trenerem Włodzimierzem Trzeciakiem mam znacznie rzadszy kontakt. Obydwaj są profesjonalistami i mnóstwo pracy wkładają w swe działania. Trener Leszek Jobs traktuje nas w klubie jak swoje dzieci, jest niesamowicie zaangażowanym człowiekiem, poświęca nam mnóstwo czasu. I czasem widać, że on bardzo chce, a my jeszcze nie wszystko potrafimy.

Jak wyglądały przygotowania do Mistrzostw Europy w Gyor, gdzie wywalczyłeś złoty medal?
Do węgierskich zawodów trenowałem po cztery razy w tygodniu. Najpierw w roku szkolnym, potem w wakacje. Na szczęście udało się połączyć treningi z nauką, choć niekiedy było ciężko. Na pewno miałem mniej czasu na przyjemności, ale nie żałuję.

Ile razy wcześniej walczyłeś za granicą?
Niestety ze względów finansowych nie miałem możliwości rywalizowania w Pucharach Świata, dlatego na koncie mam tylko dwa starty mistrzowskie. Doświadczenia i obycie międzynarodowego zabrakło zwłaszcza w debiucie. Mimo że znałem rywali, jechałem z nastawieniem walki o złoty medal.

Jak wspominasz ubiegłoroczny finał z Turkiem Abdulbaki Calcali Muhammedem?
Nie pasował mi stylowo, problemem było jego ustawienie w pozycji leworęcznego. Na szczęście dobre przygotowania i przekonanie, że mogę pokonać każdego rówieśnika sprawiło, że sobie z nim poradziłem.

W tym roku skoncentrujesz się na full contact?
Tak, ale muszę zdobywać doświadczenie, dlatego będę startował również w Mistrzostwach Polski w formułach planszowych light contact i kick light. Mistrzostwa Świata w Belgradzie to oczywiście full contact.

Spoglądasz na listę najlepszych zawodników-seniorów w Polsce jak Robert Krasoń, Mateusz Kubieniec, Tomasz Borowiec i inni?
Czekają mnie bardzo trudne walki, ale to jeszcze za kilka miesięcy, może rok. Nie ma co się oszukiwać, że już prezentuję poziom tych znakomitych zawodników. Z nimi będzie ciężko wygrywać, to mocni kickboxerzy. Ale na pewno łatwo się nie poddam, mam swoje atuty, a jednym z nich jest ogromna siła fizyczna. Wiele walk wygrywałem również świetną kondycją.

W czym tkwi przewaga full contact nad lżejszymi wersjami walki?
W full contact bardzo istotnym czynnikiem, nie tylko przy wyrównanych walkach, jest wręcz brutalna siła. Potrafię w ostatnich sekundach pojedynku przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Na planszy w ligh contact czy kick light potrzeba więcej techniki i finezji. Z tym u mnie też nie jest źle, ale gdybym miał wybierać to decyduję się na pełnokontaktową walkę. I chociaż teraz mniej czasu spędzam w siłowni, zwłaszcza w okresie przedstartowym, to nadal sporo uwagi poświęcam przygotowaniom fizycznym. Nie zamierzam jednak z nimi przesadzić.

W full contact zdobyłeś też brąz Mistrzostw Europy Juniorów w 2017 roku w Skopje. Jak wspominasz tamten występ? Dominowali wtedy Rosjanie Alexander Zhevlakov i Petr Rabinovich.
Chyba za bardzo chciałem wygrać, to był mój debiut zagraniczny. Mocno dążyłem do nokautu, a przeciwnik po prostu wykorzystał moje błędy i zwyciężył na punkty.

Jakie są Twoje zainteresowania pozasportowe?
Interesuję się motoryzacją. Mam motocykl i auto, to nie są najnowsze pojazdy, dlatego zawsze znajdzie się powód, aby pomajsterkować przy jednym lub drugim. Po prostu lubię "tunningi garażowe".

Jak sobie radzisz w technikum gastronomicznym?
Nie mam problemów. Na dziś przyszłości nie wiążę z tym zawodem, ale potrafię przygotować większość polskich dań. W trzeciej klasie mieliśmy praktyki w restauracjach w Nowym Mieście i Brodnicy, pracowaliśmy normalnie jak inni zatrudnieni, choć byliśmy uczniami.
WSPÓŁPRACA:
WAKO
WAKO EUROPE
Ministerstwo Sportu
Antydoping
Prawo Sportowe
Fundacja Mistrzom Sportu
SportAccord
IWGA
Fisu
Polski Komitet Olimpijski
18.Dywizja Zmechanizowana im. gen. broni Tadeusza Buka
Copyright 2014 - 2020 Polski Związek Kickboxingu
Created by: KREATORMARKI.PL