Fundacja Mistrzom Sportu
18.Dywizja Zmechanizowana im. gen. broni Tadeusza
Creative Green

GŁÓWNI PARTNERZY
Quanta cars
Fight Time
Gorący potok
Masters
DuoLife

PARTNERZY

"Pracuję najlepiej jak potrafię, a ocenę pozostawiam innym"

19.01.2021
"Pracuję najlepiej jak potrafię, a ocenę pozostawiam innym"
"Pracuję najlepiej jak potrafię, a ocenę pozostawiam innym"
Rozmowa z Karolem Ładą, organizatorem Warszawskiej Grandy i Mistrzostw Warszawy

Redakcja: Przed rokiem został Pan laureatem nagrody Polskiego Związku Kickboxingu „Heros 2019” w kategorii „Organizator Roku”. Jak przyjął Pan wiadomość o prestiżowym wyróżnienie?

Karol Łada: Zacznę od tego, że wspomniane wyróżnienie dedykuję trenerom i zawodnikom, którzy mi zaufali i uwierzyli w sens uczestniczenia w organizowanych przeze mnie imprezach, tzn. wszystkim, którzy uważają, że wzbogacili swój warsztat przyjeżdżając do Warszawy. Rozpoczynając pracę nad projektem „Grandy” miałem marzenia: aby taka Liga zagościła na stałe w sportowym kalendarzu Stolicy i aby była wizytówką tego pięknego sportu i mojego miasta. Przyznana nagroda to wypadkowa pasji i pracy włożonej w realizację powyższego celu, a nie cel sam w sobie. Zaprzątanie sobie głowy nagrodami przed zakończeniem wyścigu nie leży w mojej naturze. Trzeba wykonywać swoją pracę najlepiej jak się umie, a jej ocenę pozostawić innym. Tak jak w ringu.

Wtedy w uzasadnieniu wyboru pańskiej osoby podkreślono Pana pracę przy organizacji m.in. Mistrzostw Warszawy K-1 Rules Seniorów i Warszawskiej Grandy – cyklicznych zawodów w K-1. To są Pana „wizytówki” jeśli chodzi o działania organizacyjne w kickboxingu?

Zgadza się, aczkolwiek od jesieni 2015 roku uczestniczyłem w wielu wydarzeniach w roli organizatora, współorganizatora lub innego rodzaju doradcy. Udostępniam również innym organizatorom opracowany przeze mnie „Klasowy podział zawodników”, który jest kluczem do przyjmowania zgłoszeń oraz dobierania w pary zawodników w amatorskich ligach. Akceptację tego nieformalnego systemu przez dwa pokolenia trenerów uważam również za swój sukces.

Skąd się wzięła u Pana żyłka organizatora? Od czego to się zaczęło?

Wykonywanie zadań, które mają szybki i widoczny efekt sprawia mi przyjemność.
Lubię podejmować decyzje, nie boję się odpowiedzialności. Jestem też typem obserwatora. Nie wdając się w szczegóły, moja dzisiejsza praca to w dużym stopniu efekt wyciągniętych wniosków z obserwacji imprez, których byłem uczestnikiem, a dopiero w dalszej kolejności uczenie się na własnych błędach.
Korzystając ze sporej liczby kontaktów z lat zawodniczych, zaprosiłem kolegów, którzy prowadzą własne kluby i 18 października 2015 roku zorganizowałem „Międzyklubowe sparingi K-1 & Muaythai” w Legia Fight Club. Od 22 listopada 2015 oficjalnie noszą nazwę „Warszawska Granda” za sprawą Darka Urbanowicza, którego przy okazji pozdrawiam. To redaktor radiowej Trójki, który tę nazwę wymyślił.

Odbyło się już ponad 50 (54) edycji „Warszawskiej Grandy”. Jakie były początki, ile osób startowało, gdzie rozgrywane były zawody? Jak zmieniła się ta impreza przez lata?

Granda to oczywiście Legia Fight Club w Hali COS Torwar, gdzie również pracuję. Jak wspomniałem, na pierwsze „zawody” zaprosiłem grono znajomych trenerów, z którymi mam nieprzerwany kontakt od czasów, gdy nasze drogi przecięły się na salach treningowych i zawodach. O ile pamiętam, na pierwszym wydarzeniu walczyło ok. 30 zawodników. Nie było sędziego w ringu, nie było werdyktów i nie było publiczności. Wtedy i wiele razy później całą salę „ogarnialiśmy” sami z moją ówczesną narzeczoną, a obecnie żoną: noszenie krzesełek, stołów, gabarytów, czyszczenie sprzętu itd. Pierwsi wchodziliśmy i ostatni wychodziliśmy z sali komentując na gorąco cały dzień. Zasłużenie mogę nazwać moją żonę najlepszym doradcą i pomocnikiem.
Teraźniejszą „Grandę” mogę nazwać „profesjonalną” amatorską imprezą, której najmocniejszym punktem jest porządek organizacyjny. Mimo wszystko nie dysponujemy licznym „personelem” przy organizacji, ale mechanizm ten działa wyjątkowo sprawnie od momentu rejestracji przez cały czas walk, których pilnują związkowi sędziowie. Punktualność to podstawa.

Jak dobiera Pan zawodników pod względem umiejętności, doświadczenia itd.?

W kwestii tworzenia rozpisek, tak jak podkreśliłem, opieram się na autorskim projekcie „Klasowego podziału zawodników” opartego na ujętych w ramy: doświadczenia (liczby walk Am, PROAm i PRO), umiejętności oraz osiąganych wyników. „Klasowy podział zawodników” to odzwierciedlenie porządku organizacyjnego i znak rozpoznawczy Warszawskiej Grandy. Jestem świadomy, że nie da się literką określić w 100 procentach poziomu prezentowanego przez danego zawodnika, natomiast kryteria brane pod uwagę przy katalogowaniu kickboxera dają dużą szansę na uczciwe zestawienie pojedynku. Ten nieformalny podział zawodników tak bardzo przypadł do gustu etatowym bywalcom Grandy, że operują nim nawet w odniesieniu do imprez, które go nie używają. Mimo to, zawsze trzeba brać pod uwagę przekłamania samych trenerów zaniżających umiejętności swoich podopiecznych celem osiągnięcia „wyniku”, ale w każdym przypadku internet był bezlitosny. Szybko wychodziło na jaw, że zawodnik trafił nie do tej klasy, na jaką wskazują rezultaty.

Mistrzostwa Warszawy to z kolei plansza i walki kadetów w kick light. Czy formuła wcześniej była inna i startowali też starsi zawodnicy? Jaki jest pomysł na rozwój tych zawodów?

Formuła Kick Light na Mistrzostwach Warszawy pojawiła się w 2020 roku. W 2019 obok K-1 był natomiast Pointfighting kadetów. Już wtedy wspólnie z Prezesem PZKB Piotrem Siegoczyńskim uznaliśmy, że rywalizacja różnych grup wiekowych na macie i ringu, w „miękkiej” i „twardej” formule, ma sens i jest przyszłościowa. I takiego założenia chciałbym się trzymać, natomiast ze względów losowych ani rok temu, ani rok wcześniej nie dane nam było zrobić tego w jednym terminie. Ograniczenia związane z pandemią COVID-19 są wszystkim znane, wolę myśleć o przyszłości, bo impreza niesie za sobą prestiż. Dla klubów z Warszawy innego rodzaju niż dla tych spoza stolicy, jednak mimo wszystko prestiż. Rzecz jasna trzeba kilku lat, aby te Mistrzostwa osiągnęły założony zasięg i rangę, ale nie od razu Rzym zbudowano.
Chciałbym doprowadzić wspólnie z Polskim Związkiem Kickboxingu do sytuacji, w której zawody miałyby charakter otwarty, międzynarodowy i odbywałyby się w kilku formułach jednocześnie. Chciałbym też, aby władze Warszawy objęły patronat nad imprezą i przeznaczyły środki na jego solidne i godne zorganizowanie. Jednak zanim się to stanie trzeba włożyć kupę pracy, aby grunt przygotować, a dopiero potem myśleć jak imprezę „sprzedać” u siebie i za granicą. Marzy mi się ogromne i poważne międzynarodowe Grand Prix, które mają Czesi czy Włosi.

Jak wygląda współpraca z Polskim Związkiem Kickboxingu kierowanym przez prezesa Piotra Siegoczyńskiego?

Uważam, że z ludźmi trzeba rozmawiać, a w kwestiach spornych dążyć do kompromisu. Jesteśmy zgodni w tej kwestii z Prezesem Siegoczyńskim i ten fakt sprawia, że stosunki na linii PZKB - Legia Fight Club, który reprezentuję z ramienia sekcji kickboxingu, są bardzo poprawne. Zarówno w kwestiach organizacji imprez oraz funkcjonowania sekcji. Oddzielną sprawą są ruchy Prezesa wykonane w ostatnim okresie na rzecz umożliwienia zrzeszonym klubom funkcjonowania, mimo niekorzystnej koniunktury. Praca zarządzanego przez niego Związku w okresie świąteczno-noworocznym jest godna uznania.

Napisał Pan 31 stycznia wznawiamy walki ligowe w Warszawie. Kto może wystąpić w zawodach? Jak radzicie sobie w obecnej sytuacji tzn. w czasie rozmaitych obostrzeń, wytycznych?

Przypomnę tylko, że Legia Fight Club, w którym odbywają się Ligi, mieści się na terenie Hali Centralnego Ośrodka Sportu Torwar. Co za tym idzie, obowiązują nas nie tylko wytyczne Protokołu Bezpieczeństwa opracowanego przez PZKB, ale także umowy z COS-em, od którego LFC wynajmuje Halę. Dokładamy wszelkich starań, aby wszystko odbywało się zgodnie z przepisami, ponieważ kontroli spodziewamy się z wielu stron. Dodatkowo będziemy weryfikować licencje zawodnicze na rok 2021, które na ten moment bezdyskusyjnie pozwalają na udział w zawodach. Nie chcielibyśmy aby w razie kontroli uczestnikiem zawodów nie była osoba do tego uprawniona w świetle przepisów.

Kto na co dzień z Panem współpracuje przy organizacji stołecznych imprez? Kto pomaga, chodzi mi o władze miasta, dzielnicy, sponsorów itd.?

Mamy głównego sponsora technicznego od początku 2016 roku, którym jest marka StormCloud. Szykujemy wraz z nimi niespodziankę i nową jakość na 2021 rok. Producent biżuterii „Arenart” oraz „Coffe Shop Amsterdam” aktualnie są sponsorami nagród, a drukarnia „Lwowska 9” wykonuje na cito materiały graficzne. Telewizja internetowa FighTime w bardzo atrakcyjny sposób wspierała Grandę, przeprowadzając transmisje z zawodów. Władze miasta i dzielnicy nie uczestniczą we współorganizacji imprezy. Mówiąc „my” na myśli mam oczywiście Legia Fight Club, gdyż zgodę na każdą imprezę muszę uzyskać od Zarządu klubu. Za każdym razem LFC musi być przecież zamknięty dla zwykłych klubowiczów. W tym względzie mam pełne zaufanie od Zarządu i wsparcie logistyczne, aby zawody przygotować.

Proszę opowiedzieć o sobie, jako zawodniku, od kiedy zaczął Pan trenować kickboxing, u których trenerów, jakie wyniki Pan uzyskiwał?

W 2006 roku, mając 19 lat, rozpocząłem treningi Muaythai w klubie Prakong prowadzonym przez Artura Budzińskiego. Dwa lata później Prakong zamienił się w Akademię Walki, do której przeszliśmy z automatu i tam do jesieni 2009 trenowałem pod okiem Dimy Kartela oraz Roberta Popławskiego. Jesienią tego samego roku Dmitrij Kartel otworzył klub Garuda i z nim związany byłem zawodniczo do 2017 roku, kiedy podjąłem decyzję o zaprzestaniu startów. Między 2015 a 2017 rokiem trenowałem też z trenerem Dimą Tkaczenko z Ukrainy.
Jako Klub nie byliśmy nigdy zrzeszeni w PZKB, a więc nigdy też w zawodach krajowych nie braliśmy udziału. W roku 2012 zająłem 3.miejsce w Mistrzostwach Polski Muaythai IFMA, ulegając w walce o finał młodemu wówczas Oskarowi Staszczakowi. Całe moje doświadczenie amatorskie to walki Ligowe w Polsce oraz starty na Litwie i Łotwie, których stoczyłem 51 - 31 wygrałem, w tym 11 przed czasem. Walk zawodowych stoczyłem 10, z czego 5 za granicą na galach KOK, Tatneft i w Holandii.
Jeśli chodzi o moje upodobania, to bardziej od nazwisk pociąga mnie styl i metody treningowe. Owszem, lubię oglądać walki Mike’a Zambidisa, Andy’ego Souwera, Masato, Gago Drago - to sentyment do lat świetności K-1 Max, ale inspiracji mimo wszystko szukam w starej polskiej i poradzieckiej szkole boksu.

Jak wygląda dziś stołeczny kickboxing porównując do innych krajowych ośrodków, jeśli chodzi o liczbę klubów, sukcesy zawodników, możliwości rozwoju?

Liczba klubów sportów walki, w tym kickboxingu, w Warszawie jest imponująca i czasem z kolegami się zastanawiamy, czy aby ten rynek się już nie zasycił. Jak się okazuje - nie. Czysto rekreacyjnie kickboxing trenuje bardzo dużo osób, a pamiętać należy, że zajęcia prowadzone są także w małych grupach na sieciowych siłowniach i innych kompleksach, jako uzupełnienie oferty. Są tu kluby zrzeszone i niezrzeszone w PZKB, z bardzo zróżnicowaną bazą sportową i miejsca, gdzie nie uświadczy się żadnego juniora lub takie gdzie dzieciaki to podstawa. Bogactwo wyboru i skala miasta sprawia, że trudno jest w jednym miejscu zebrać pokaźną liczbę topowych zawodników w jednej wadze. A co mówić o zebraniu wszystkich z całej aglomeracji? Moim zdaniem tendencja jest taka, że większość trenuje tam, gdzie ma bliżej, zaś 20-kilometrowe wycieczki to wyjątki zarezerwowane dla zawodników i sentymentalistów, a nie dla dzieci i młodzieży. Mimo takiego rozczłonkowania uważam, że środowisko w Warszawie jest względnie skonsolidowane i bardziej pomaga sobie nawzajem niż szkodzi. Przykładem tego jest nie tylko Granda, ale częste sparingi międzyklubowe w okresach przygotowawczych. Podsumowując, gdyby wszystkie Kluby w Warszawie były członkami PZKB, mielibyśmy worek medali na każdych Mistrzostwach.
WSPÓŁPRACA:
WAKO
WAKO EUROPE
Ministerstwo Sportu
Antydoping
Prawo Sportowe
Fundacja Mistrzom Sportu
SportAccord
IWGA
Fisu
Polski Komitet Olimpijski
18.Dywizja Zmechanizowana im. gen. broni Tadeusza Buka
Copyright 2014 - 2021 Polski Związek Kickboxingu
Created by: KREATORMARKI.PL