Mistrzostwa Świata WAKO 2025: przedstawiamy polskich finalistów w turnieju seniorów
Aż piętnaścioro polskich kickboxerów wystąpiło w turnieju seniorów Mistrzostw Świata WAKO w Abu Dhabi. Po złote medale sięgnęło sześcioro z nich, a dziewięcioro zdobyło dziewięć srebrnych krążków. Biało-Czerwoni sięgali także po złoto i srebro w parakickboxingu i weteranach.
Złotymi medalistami w seniorach zostali: Michał Grzesiak (94 kg) i Rafał Gąszczak (+94 kg) - obaj po raz czwarty w karierze w Kick Light oraz Filip Sójka (-89kg) w tej samej formule, a także: Julia Stasiuk (-65kg) K-1 Rules, Amelia Kostrzewa (-70kg) Full Contact i Eryk Niewęgłowski (-86kg) Low Kick.
Wicemistrzami globu zostali z kolei: Kick Light Armin Wilczewski (-79kg) i Paulina Stenka-Formela (-70kg), Low Kick Justyna Krosta (-56kg), Szymon Majewski (-75kg) i Dominik Kaleta (-81kg), Full Contact Aleksandra Mądraszewska (-48kg) i Kinga Szlachcic (-60kg), K-1 Rules Oliwia Gajewczyk (+70 kg) i Robert Dochód (+91 kg).
Natomiast w parakickboxingu złoto dla Pawła Kalety, Adama Wdówki, Tomasza Bidusa i srebro dla Sebastiana Górniaka, a w weteranach Kinga Sikwa +65kg złoto w Kick Light oraz srebro w Light Contact.
W tabeli medalowej w seniorach Polacy - 26 krążków (6-9-11) zajęli 7 miejsce, za Włochami, Ukrainą, Chorwacją, Węgrami, Bułgarią, Turcją. Różnice w czołówce były minimalne, bowiem nikt nie zdobył więcej niż ośmiu tytułów. Pod względem liczby krążków Biało-Czerwoni na 4 pozycji na świecie.
Opinie niektórych z naszych finalistów turnieju seniorskiego MŚ 2025:
Michał Grzesiak:
- Największa trudnością, jeśli o mnie chodzi była chyba tylko i wyłącznie sama presja. Bardzo chciałem utrzymać tytuł mistrza świata, który wywalczyłem w Portugalii.
- Jeśli chodzi o drabinkę, myślę, że nie było słabych zawodników. Każdy zawodnik potrafił czymś zaskoczyć. Wiedziałem, że Czech ma bardzo niewygodny styl oraz jest on mądrym zawodnikiem. Gdzieś przeczuwałem walkę z nim podświadomie, ale dzięki Bogu udało się zwyciężyć.
- Na sam finał mieliśmy starannie dobrany plan z trenerami. Zawodnik był bardzo silny fizycznie, ale przez to wolniejszy. Trenerzy pilnowali żebym bił w drugie tempo i nie zastygał podczas walki. W ten sposób udało nam się wymęczyć zawodnika z Austrii i wygrać przed czasem.
- Jeśli chodzi o ten rok to wszystko starałem się w miarę możliwości ułożyć pod Mistrzostwa Świata. Udało się wygrać mistrzostwa Polski, później Puchar Świata i to dało mi dobre przetarcie. Praca z trenerami na zgrupowaniach także mega zaowocowała, wykonali z nami świetną robotę.
- Najlepszą niespodziankę jaką mogłem sobie wymarzyć był tytuł mistrza świata mojego przyjaciela oraz ucznia, z którym miałem przyjemność się przygotowywać do tych zawodów- Filipa Sójki.
X
Amelia Kostrzewa:
- Odnośnie mistrzostw Europy to nie miałam jeszcze nigdy okazji uczestniczyć w zawodach o takie randze. Byłam dwa razy na Pucharze Świata i dwa razy na Mistrzostwach Świata. Więc nie mam porównania.
- Myślę, że różnica czasu. Mimo że nie duża, bo tylko 3 godziny, ale robiła ona różnicę przez pierwsze dni. Cieszę się, że nie miałam walki w pierwsze dni turnieju. Miałam czas na odpoczynek po długiej podróży i czas na zaaklimatyzowanie się.
- Wraz z trenerami byliśmy gotowi na wszystko. Moje walki stoczyłam kolejno z: Niemką, Norweżką, Chorwatką. Myślę, że to walka z Niemką najbardziej mnie zaskoczyła. Znałam przeciwniczkę, kiedyś z nią wygrałam - jednogłośnie, na Pucharze Świata w Budapeszcie w tym roku. Na Mistrzostwa Świata była przygotowana dużo lepiej. Ale nie przeszkodziło mi to w drodze do złota. Byliśmy pewni, że walka z również znaną mi Norweżką, na mistrzostwach świata będzie walką finałową. A jednak drabinka ułożyła się tak, że był to półfinał. Wygrany, upragniony, rewanż za tegoroczny Puchar Świata w Budapeszcie.
- Finał był z silną Chorwatką, Mistrzynią Europy i Mistrzynią Świata sprzed dwóch lat. Natomiast nie miałam z nią większych problemów. Rozczytałam ją w pierwszej rundzie.
I walkę poprowadziłam, aby wygrać jednogłośnie, nawet z liczeniem przeciwniczki w 3 rundzie.
- Rok 2025 był podporządkowany tylko pod ten turniej. Były gorsze i lepsze momenty. Zdarzały się kontuzje, lecz szybko reagowaliśmy i je leczyliśmy, by być w jak najlepszej formie. O moje zdrowie zadbała ACVital Terapie Naturalne Olena Aleksandra. Plan był jasny na ten rok, złoto w Abu Dhabi.
- Największą niespodzianką był chyba sposób w jaki przyjęła mnie kadra Full Contact. Do kadry narodowej dostało się kilka młodszych osób. I mimo różnicy wiekowej, dogadywaliśmy się świetnie.
X
Eryk Niewęgłowski:
- Zaskoczyło mnie, że wejście na salę wyglądało jak przechodzenie kontroli bezpieczeństwa na lotnisku!
Mimo upału nie odniosłem wrażenia, żeby cokolwiek mogło utrudnić mi start. Sala była dobrze klimatyzowana, a wszystko przebiegało bardzo sprawnie.
- Jeśli chodzi o losowanie, nie analizowałem go pod kątem tego, czy mam dobre, czy gorsze rozstawienie, jechałem tam z myślą o zwycięstwie. Jako drugi w rankingu miałem pewien komfort, mój rywal z ubiegłego roku znalazł się po przeciwnej stronie drabinki. Byłem przekonany, że dojdzie do rewanżu z mistrzostw Europy, ale odpadł tuż przed wejściem do finału.
- Walka finałowa była mocna. Pierwsze dwie rundy wygrałem 3:0, ale w trzeciej przeciwnik ruszył do odrabiania strat. Ostatecznie zakończyło się 2:1 dla mnie.
- Sezon 2025 przyniósł mi dużo sukcesów, nie przegrałem żadnej walki. Nie obyło się jednak bez kontuzji kolana i prawej ręki. Miałem obawy przed turniejem, że moja prawa ręka może nie wytrzymać przeciążeń, zwłaszcza że walki odbywały się dzień po dniu. Obecnie lekko czuję w nadgarstku, ale mam czas na regenerację.
X
Aleksandra Mądraszewska:
- Turniej w Zjednoczonych Emiratach Arabskich był zorganizowany z ogromnym rozmachem — nowoczesna hala, świetne zaplecze i duża różnorodność stylów zawodniczek spoza Europy. To wymagało szybkiej adaptacji w każdej walce.
- Najtrudniejsze było utrzymanie pełnej dyspozycji mimo urazu. Jak wykazały badania po powrocie do Polski, cały turniej przewalczyłam ze złamaną kostką, co wymagało ode mnie ogromnego skupienia i kontroli.
- Na MŚ każda zawodniczka jest bardzo dobra, dlatego nie wskazywałam jednej najtrudniejszej rywalki. Losowanie było dobre, a drabinka prowadziła przez różnorodne style – Turczynkę, Dunkę i Słowaczkę, którą znałam już z Budapesztu.
- Finał był równy, szybki i bardzo techniczny. Walczyłam ponownie ze Słowaczką, z którą w czerwcu przegrałam 1:2. Nie było jednego decydującego momentu — o wyniku zdecydowały detale i szczęście.
- Sportowo był to stabilny i dobrze przepracowany rok, zdrowotnie aż do urazu wszystko było na dobrym poziomie, a prywatnie panowała równowaga sprzyjająca przygotowaniom. W tym roku we wrześniu również zakończyłam studia broniąc pracę magisterską.
- Największą niespodzianką była ogromna jedność całej reprezentacji. Wszyscy — niezależnie od wieku i doświadczenia — wspierali się nawzajem, tworząc atmosferę, która realnie pomagała w osiąganiu wyników. To był prawdziwy team spirit na najwyższym poziomie.
X
Kinga Szlachcic:
- Z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że organizatorzy poradzili sobie ze sprawami organizacyjnymi dotyczącymi turnieju. Nie zauważyłam żadnych niedogodności czy utrudnień ze strony organizacyjnej. Jako zawodniczka czułam się zaopiekowania, w komfortowych warunkach mogłam przygotować się do rywalizacji.
- Nie zauważyłam żadnych trudności. Razem z trenerami i pozostałymi zawodnikami wspieraliśmy się wzajemnie. Każda ewentualnie napotkana trudność była na bieżąco rozwiązywana.
- W moim odczuciu tegoroczne losowanie było dla mnie korzystne. Sport bywa wysoce nieprzewidywalny, dlatego każda rywalka jest najgroźniejsza dopóki to moja ręka przy werdykcie nie powędruje w górę. Najważniejsze jest to, żeby po każdej walce dalej być w grze i do końca walczyć o upragniony tytuł.
- Myślę, że walka finałowa była naprawdę równa. Zabrakło jedynie troszkę szczęścia i "ringowego cwaniactwa". Nie będę zamartwiać się i płakać nad czymś, czego już nie mogę zmienić. Przeznaczę ten czas na dopracowanie swojego warsztatu oraz będę starała się być jeszcze bardziej świadomą i gotową na kolejne wyzwania zawodniczką.
- Zapominam już o 2025 roku. Skupiam się i planuję już kolejny, 2026. Mam co do niego ambitne plany i mnóstwo sportowych marzeń do zrealizowania.
- Myślę, że wspólnie osiągnęliśmy naprawdę dobry wynik. Każdy zasługuje na wyróżnienie, wszyscy pracowaliśmy na ten sukces i każdy dołożył od siebie to, co miał najlepsze!
















